Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znieczulica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znieczulica. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 grudnia 2016

Chojnowska znieczulica




Przeczytajcie nadesłany nam  tekst w całości i zastanówcie się nad swoją postawa wobec ludzi potrzebujących których każdego dnia mijamy na swojej drodze. Warto czasami na chwilę zatrzymać się - może kiedyś w ten sposób ktoś zatrzyma się dla Was.



"W dniu wczorajszym przyjechałem do Chojnowa około godziny 17. W samochodzie było ciepło. Na zewnątrz mróz, niewielki ale mróz. Na rogu ulicy Kolejowej  i Placu Dworcowego zauważyłem człowieka który stał pochylony nad zapakowanym rowerem. Starszy Pan wyglądający jak Święty Mikołaj, broda, okulary,trochę zaniedbany ale nie śmierdzący alkoholem.

 Przechodząc obok niego usłyszałem pytanie : masz papierosa? Zatrzymałem się obok niego, wyciągnąłem paczkę i poczęstowałem go. Wyciągnął dłoń ale zaczęła ona drżeć z zimna więc odpaliłem mu papierosa. Zaczął ze mną rozmawiać. To co usłyszałem z jego ust zdziwiło mnie. Okazało się, ze człowiek ten stoi w tym miejscu już 3 godziny na mrozie. Zapytałem czy coś jadł - usłyszałem, że tylko kanapkę rano. Zaproponowałem żeby poszedł ze mną do pobliskiego baru DUET przy ulicy Kolejowej bo to raptem 20 metrów, tam napije się gorącej herbaty czy kawy, zje jakiś ciepły posiłek - ja zapłacę. Pan dał się namówić na to ale tu okazało się, że nie może tam dojść bo na jakiś problem z nogami. Odmawiały mu posłuszeństwa. Opierając się o rower i z moją pomocą uszliśmy w 30 minut raptem 5 metrów. Wyjąłem po chwili z plecaka rękawice, ciepłe, wełniane bo było mi zimno i założyłem człowiekowi na ręce. Ja stałem tam tylko 30 minut on już 3 i pół godziny.Poprosił bym załatwił jakieś krzesło bo nie może już stać. Poszedłem do baru DUET i poprosiłem Panią którą znam z widzenie by pożyczyła mi na chwilę krzesło i dała herbatę dla starszego człowieka. Nie miała z tym problemu, Dała kubek z uchem by miał jak wygodnie złapać i się napić, dala też krzesło. Zaniosłem krzesło i herbatę, usiadł. Poszedłem jeszcze po kawę bo o nią poprosił. Musiałem załatwić swoje sprawy i opuściłem go na pół godziny. 
W czasie gdy to wszystko się działo minęło nas może ze sto osób. Nikt nie zareagował, nikt nie zatrzymał się i nie zapytał co się stało , czy może pomóc. Ludzie mijali  nas jak powietrze. Pół godziny później przyszedłem. Pan siedział na miejscu. Wypił kawę i herbatę. Poszedłem do baru po następna kawę i po pierogi na wynos. Wróciłem z gorącym posiłkiem. Próbował sam zjeść ale nieporadne ruchy zmarzniętych rąk nie pozwalały mu. Pokroiłem mu widelcem pierogi. Po woli zjadł kilka, popił kawą. Usiadł. Z pociągów i autobusów szli ludzi, szli też w drugą stronę, po raz kolejny nikt nie zapytał. Odwracali tylko głowę udając, że nie widza tematu. Nie mogłem człowieka tam zostawić na mrozie. Pomimo tego, że kontaktował sprawiał wrażenie wyczerpanego fizycznie i chorego. 
Postanowiłem zadzwonić na POGOTOWIE by przyjechało i zbadało Pana. Czekając na ich przyjazd zauważyłem patrol POLICJI który podjechał na stację. Podszedłem tam i poprosiłem o podejście na miejsce gdzie stoję z Panem opisując całe zdarzenie. Policjanci podeszli. Okazało się , że Pan znany jest im z widzenia. Patrolując miasto widują go często. Zapytali czy wszystko w porządku, co się stało. Pan Policjant powiedział, że zawiozą go do domu i żeby podszedł z nim do radiowozu który jest zaparkowany obok stacji.  Powiedziałem, ze Pan nigdzie nie pójdzie bo chodzić nie może a poza tym jeśli chcą go odwieźć to wpierw i tak zaczekamy na przyjazd POGOTOWIA które zbada Pana. Samo odwiezienie go do domu nie załatwia przecież sprawy. Radiowóz podjechał bliżej ale powiedziałem, że to nic nie da bo i tak czekamy na POGOTOWIE. Po kilku minutach przyjechała wezwana karetka. Wyszły dwie Panie i zapytały o co chodzi.  Powiedziałem , że Pan jest wyczerpany i zmarznięty ale ewidentnie widać, że coś mu dolega dlatego proszę by go zbadać i w miarę potrzeby przewieźć tam gdzie tego wymaga. Reakcja Pani była dla mnie zaskakująca i podobna do reakcji Policji. My znamy Pana i wiemy że jest chory, kilka dni temu skręcił nogę - dlatego opierał się o rower - więc niech Policja go odwiezie. Powiedziałem, że owszem Panowie Policjanci zdeklarowali się do odwiezienia wraz z rowerem Pana do domu ale wpierw zostanie on zbadany przez nich. Musiałem użyć argumentów do rozmowy typu : a co jeśli on umrze bo jest chory? Pani z pogotowia wdała się w dyskusję : może umrzeć nawet  jeśli go zbadamy. Powiedziałem, że owszem ale wtedy i ja i ona będziemy mieli czyste sumienie w tej sytuacji. Poza tym  nie po to wezwałem POGOTOWIE by wdawało się w dyskusję tylko po to by zbadało stan zdrowia. Pani ratowniczka zrozumiała , że nie obejdzie się bez badania i przeprowadziła je. Poprosiła mnie o odejście na czas wykonywania badań na bok ze względu na tajemnicę medyczną gdyż jestem osobą postronna dla tego starszego Pana. Po przeprowadzeniu badań Pan otrzymał zalecenia co do dalszego postępowania, poproszono go by w poniedziałek w razie nie ustępowania objawów zgłosił się do lekarza. Panowie Policjanci przejęli Pana i pomogli wraz z ratownikiem medycznym wsiąść mu do samochodu. Zapakowali mu również rower z którym stał i odwieźli starszego Pana do jego miejsca zamieszkania.
Postawa wszystkich ludzi którzy minęli nas w dniu wczorajszym była naganna, postawa i podejście Policji i Pogotowia pozostawia wiele do życzenia. Ku przestrodze innym - pamiętajcie - Wam też coś w życiu może pójść nie tak i możecie zagubić się tak jak ten człowiek. Jeśli dziś nie pomożecie komuś - jutro kto nie pomoże Wam


Pozdrawiam M"


Smutna ale  prawdziwa historia o tym jak obojętni są ludzie. Mamy w mieście Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej a w nim sztab wykwalifikowanego personelu który zarabia dziesiątki tysięcy złotych a nie potrafi zainteresować się jednym człowiekiem który błąka się zagubiony po mieście już od dłuższego czasu.
Może podsumujemy tą opisaną sytuację jednym zdaniem które poruszy Burmistrza Jana Serkiesa do wykonania telefonu do MOPS-u w tej sprawie :
z perspektywy nowego samochodu za kilkadziesiąt tysięcy złotych, z perspektywy zarabiającego 14 tysięcy złotych miesięcznie urzędnika, z perspektywy ciepłego mieszkanka ciężko jest dostrzec błąkającego się zagubionego chorego człowieka. Ach co za klapki na oczach.....

Poszukamy we własnym zakresie pomocy dla tego Pana , bo jak widać Urząd Miejski na czele z Burmistrzem Janem Serkiesem jest bezradny w tej kwestii i nie dostrzega problemu.  Czy jesteście zdolni pomóc temu człowiekowi ???